• Wpisów:4
  • Średnio co: 116 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 15:51
  • Licznik odwiedzin:1 147 / 582 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ONE SHOT Camilli - #1



- Angel! Wstawaj! – krzyknęła moja mama.

- Jasne… - szepnęłam i niezadowolona jęknęłam z bólu. Przeczesałam dłonią swoje krótkie włosy i zaczęłam masować obolałą szyję. Chwilę później poczułam boleść w prawym udzie, nosie, brzuchu, kości ogonowej, rękach i w głowie…

- No tak… Pierwsze zawody po 5 miesiącach nietrenowania Taekwon-do… W dodatku pierwsze zawody jako juniorki młodszej, na których musiałam walczyć… - pomyślałam i przypomniałam sobie wczorajszą walkę:

„Stanęłam na macie, pewna, że decyzja trenera o wpisaniu mnie do większej kategorii wagowej, gdzie będzie jedna zawodniczka, to najlepsza rzecz, jaką trener zrobił… No i się pomyliłam… Zniosłam wiadomość, że będę walczyła z zawodniczkami większymi ode mnie, ale jak się zdążyłam dowiedzieć były słabe. Oprócz jednej jedynej dziewczyny, która była też wyższa stopniem… Niestety, stojąc na macie, dowiedziałam się, że będę walczyła z zawodniczką, która jest ode mnie 2 razy wyższa, jej waga podchodzi pod około 70 kilogramów i że ma 16 lat (ja ważę około 60 kilogramów, mam 166 cm wzrostu oraz mam niecałe 15 lat). Po pewnym czasie przyszedł trener mojej przeciwniczki oraz mój i na komendę sędziów rozpoczęłyśmy walkę (są 2 rundy po 2 minuty i to jest jedna walka). Przez pierwszą rundę wygrywałam, choć muszę się przyznać – mocnymi, agresywnymi i impulsywnymi zagraniami. Po 2 minutach podeszłam do trenera i niestety uroniłam 2 łzy. Szybko je otarłam, zgięłam się w pół, aby wziąć głębokie wdechy i wyszłam znowu do walki. Kolejną rundę też wygrywałam, pomimo bolesnych uderzeń i kopnięć mojej przeciwniczki. W pewnym momencie dostałam ogromnego strzała w głowę, a potem kolejnego i kolejnego. Ze złości (i z bólu) kopnęłam dziewczynę z całej siły w brzuch tak, że się zgięła i zapłakała. Nagle w moich oczach zapanowała ciemność, a nadal będąc pod wpływem furii kopnęłam dziewczynę jeszcze raz. Na moje nieszczęście w krocze. Punkt, którym wygrywałam został przyznany jej – w ramach rekompensaty. I tak zakończyła się moja przygoda na tych zawodach – z obitym prawym udem, którego nie mogłam dotknąć, krwawiącym nosem, bolącym brzuchem od przyjmowania mocnych ciosów, szyja od starania się, aby utrzymać stabilnie głowę, ręce od zadawania mocnych uderzeń, nogi od zbyt silnych kopnięć, 4 stłuczone palce lewej stopy (ochraniacze nie pomogły) oraz głowa – po ponad 13 strzałach w nią.”

Po tym wspomnieniu wzdrygnęłam się. Podniosłam zmęczone i obolałe ciało i zeszłam z łóżka piętrowego na podłogę.

Ze względu na to, że mama dzisiaj szła do pracy na popołudnie zostały przydzielone mi zadania: mycie naczyń, bo rodzicielka robi zupę i mycie naczyń po obiedzie, wywieszenie 2 prań, ściągnięcie suchego, odkurzanie mieszkania, obranie jajek do zupy oraz wyjście do sklepu po papier i do apteki po maść – Bengay, na moją stłuczoną stopę.

Niechętnie wykonałam wszystkie czynności, sapiąc, fukając i warcząc na rodziców.

Około 13.00 mama wyszła do pracy, a ja zostałam poinformowana przez tatę o tym, że mam iść teraz do sklepu i apteki, bo mam dużo nauki, zwłaszcza, że jutro jest poniedziałek. Znowu z niezadowoleniem ubrałam się i wyszłam.

Kupiłam w aptece maść i weszłam do sklepu. Przemierzyłam cały budynek i dotarłam do mojego celu. Wzięłam opakowanie i stanęłam przy kasie. Z prawej kieszeni kurtki wyjęłam portfel(w lewej miałam zakup z apteki) i podałam sprzedawcy pieniądze. Po otrzymaniu reszty wzięłam zakupy i skierowałam się w stronę wyjścia.

Jednak chwilę potem łysy i gruby mężczyzna zaczął mnie ciągnąć z powrotem do sklepu. Pchał mnie mówiąc, że załatwimy to na zapleczu. Darłam się na cały sklep mówiąc też w międzyczasie gościowi, że nic nie ukradłam. W pewnym momencie znaleźliśmy się na ciemnym zapleczu. Ludzie patrzyli na mnie, a ja patrzyłam na nich – ze złością, że mi nie pomagają i z przerażeniem. Gość wystawił ręce, więc nie wytrzymałam i walnęłam go w krocze, a następnie zaczęłam okładać go pięściami. Jak się później okazało, miał on: „Podejrzenie kradzieży” i dlatego mnie wciągnął z powrotem do sklepu. Zła pokazałam mu, że nic nie ukradłam (opróżniłam 2 kieszenie: prawą z portfelem i lewą z Bengayem).

Zapytałam się z pogardą w głosie czy mogę już wyjść, skoro widzi, że nic nie ukradłam. Pisnął, że tak i, że po co: „Pani aferę robiła”. No to się na niego wydarłam, że nie jestem Panią, bo mam 15 lat i że lekko niepokojące jest to, jak jakiś facet zaczyna ciągnąć mnie w ciemne miejsce. Obrzuciłam go spojrzeniem pełnym jadu i wyszłam z budynku.

Potem przyszedł tata do tego „ochroniarza” i zaczął z nim rozmawiać. Przez ten cały czas TEN facet pokazywał nagrania z monitoringu, gdzie – UWAGA! - zapinałam kieszenie i on to odebrał jako próbę kradzieży. Potem tata stwierdził, że gość mylił się w zeznaniach. Najlepsze było też to, że o mało go tata nie rozszarpał…

Po powrocie ze sklepu napisałam do najlepszego przyjaciela, który poprawił mi humor samym odpisaniem na sms’a oraz zadzwoniłam do mamy.
- Tak wygląda moje odstresowanie się po zawodach… - pomyślałam i westchnęłam sięgając po „Zemstę” Fredry.
********
Sytuacja prawdziwa...
********
Mrs. Salvatore ✞
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Parring: Amelia i Federico
Miejsce akcji: Atlanta, USA - ulica, park, wesołe miasteczko, pokój Amelii.


-Amelia? Co ty tutaj robisz? -spytał się Federico

Wiedziałam, że nie będziesz zadowolony.
Nie chciałam ci nic niszczyć, chciałam tylko...
..odzyskać bliską osobę.

-Nie martw się nie chcę rozdzielać cię z Ludmilą - powiedziałam

A ty, spojrzałeś na mnie.
Wiedziałeś, że nie kłamię, a jednak chciałeś się odsunąć.

-To po co tu wróciłaś? - zapytał oshle

Nigdy nie sądziłam, że jedna osoba,
może sprawić, że tak się zmieniłeś.
Nie byłeś moim Federico.

-Chciałam cię przeprosić, za to..-przerwał mi

Znowu to zrobiłeś.
-Nie było sprawy - zaczął się oddalać

Chciałam ci to dawno powiedzieć, ale teraz
zebrałam się na odwagę.

-Federico! - krzyknęłam

Nagle podbiegła do niego Ludmila,
wiedziałam, że to nie ma sensu.

-Już nie ważne! - rzekłam

Spuściłam wzrok na swoje buty, i odeszłam.
Znowu.

"Miłość jest zdradliwa, ale nigdy nie kłamie."


-Co tu robisz? - brunet usiadł obok mnie

Widziałam, że cierpisz, a moje serce krwawiło.
Szukałeś pocieszenia.

-Ludmiła...ona mnie zdradziła - schowałeś twarz w dłonie.

Nie mogłam dłużej patrzeć jak załamujesz się.
Ta kobieta na ciebie nie zasługiwała.
Przytuliłam cię, a ty mnie nie odepchnąłeś.

-Wiem, co może poprawić ci humor - powiedziałam, i pociągnęłam go za rękę.

Doszliśmy do wesołego miasteczka.
Udaliśmy się na kolejkę, nagle ona
się zatrzymała. Trzęsłam się z zimna.

-Masz- brunet, zarzucił mi kurtkę na plecy i lekko przytulił.

Znowu byłam w twoich objęciach,
w twoich oczach widziałam troskę.
Kolejka ruszyła, a czar prysnął.

"Ktoś ciebie kocha, lecz ty o tym nie wiesz."

-O czym myślisz? - spytałam

On tylko, przeczesał palcami włosy.
Tak jak to robił, dawniej.
-Wybaczyłem Ludmile.

Obawiałam się najgorszego,
już nigdy mnie nie pokochasz.

-To chyba dobrze.

Tylko, na tyle było mnie stać.

-Pomożesz mi przygotować dla niej randkę? - spytał z nadzieją w oczach.

Mimo iż serce mi się łamało,
dalej byłam z tobą.

-Jasne

"To było zauroczenie. Mówiłeś, że zostaniemy w kontakcie."

-Przykro mi, Amelia. Nie mogę już się z tobą przyjaźnić.

Jak nóż w serce,
zadałeś mi kolejny cios.

-Dlaczego? - rzekłam patrząc w jego oczy.
-Ludmila, muszę iść- szybko poszedł, zostawiając mnie na ławce.

Zostałam sama, znowu.
Kolejny raz, zraniłeś mnie.
A obiecałeś...

"Dziś wszystko za mną, jest wspomnieniem."

-Federico! Poczekaj, tylko coś powiem, a już nigdy mnie nie zobaczysz - rzekłam.

Byłam twarda,
nie mogłam odejść.
Popełniając ten sam błąd..

Wdech.

-Ja cię kocham - powiedziałam, a ty się uśmiechnąłeś.

Ten uśmiech mówił wszystko,
ale po chwili to zniknęło.

-Coś mówiłaś? - ściągnął słuchawki.

"Teraz wiem, że faceci to świnie."

Nagle obudziłam się w pokoju, leżałam w swoim łóżku i spojrzałam na sufit.
Co ja tu robię? Gdzie Federico? Czy to sen? Śniłam na jawie?
Och, tyle pytań a tak mało odpowiedzi, podeszłam do laptopa.
"Federico Pasquarelli"

BRAK DANYCH

**************
Hej, hej to ja ^*^
Właśnie, czytałyście/liście, Os o Amelii i Federico.
To może, zdradzę wam kto jest Amelią:

Amelia to postać anonimowa, będzie często pojawiała się w moich Os'ach. Amelią możecie być wy, możecie wyobrazić sobie, że to wy spotkałyście Federico itd. Amelia to imię, które będzie anonimowa, a postacią możecie być wy.

A teraz jaki Os, chcecie?

Sydney ♥
  • awatar Delena always and forever: Teraz może Damon i Elena a co do powyższej wypowiedzi to cudowna, tylko,że to był tylko sen ale taki prawdziwy :-) Ja też czasami miewam takie prawdziwe sny :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej!
Jestem Kamila z bloga: http://tinistasdieguistas.pinger.pl/. Jak już wiecie Marta założyła tego bloga, aby wraz z innymi blogerkami dodawać tu one shoty i miniaturki. Dlatego, że kocham pisać zdecydowałam się jej pomóc! Miejmy nadzieję, że wraz z innymi dziewczynami napiszemy takie twory, że Wam się spodobają i będziecie tu często wpadać.

Mój podpis to → Mrs. Salvatore ✞
 

 
Jestem Marta z bloga story.dreams.pinger.pl I razem z innymi blogerkami postanowiłyśmy stworzyć bloga z Os i Miniaturkami (z różnymi parami), będzie można składać też na priv zamówienia. Jeśli chciałbyś się przyłączyć, to napisz na moim blogu (story.dreams), będzie mi niezmiernie miło.

Będę się podpisywać - > Sydney ;3